Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane.

BĘDZIEMY RODZICAMI

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 lipca 2012

niedzielnie

czas to stanowczo za szybko leci :/ nie potrafię się czasem zorganizować 

akcja gubienie zbędnych kg ruszała, na początek zaczęłam jeździć rowerem do pracy, w jedną stronę to ok.8km pokonuję w nie całe 20 minut, drogę powrotną specjalnie wydłużam do 15 km i jadę ok godziny.

jedyne co mnie powstrzymuję to poranny deszcz, w tym tygodniu wyjeżdżałam 5:45 z domu
godzinowe widełki pracy lekko mi się zmieniły, przez okres urlopowy i teraz będę pracować od 10 do 18 to i tak lepiej niż 14-22 :D



zakupiłam także razem z VITA płytę do areobic + cardio, ale jakoś nie mogę się zabrać by zacząć ćwiczyć




~~~
przeziębienie mija, opornie ale są już widoczne efekty
~~~
mama z biedronki przyniosła nową gazetkę i w oko wpadły mi kule kąpielowe i będę chciała je mieć



~~~
Dziś niedziela minęła nam na słodkim lenistwie w łóżku do południa, 
a po południu kawka z lodami i szarlotka z jabłuszek z własnego ogródka :)



~~~
do zobaczenia :)

wtorek, 15 maja 2012

różowa kreska

zaczniemy od początku,

w poniedziałek 07/05 była wizyta u sympatycznej Pani ginekolog, poznała całą historię, pow że na USG jest za wcześnie by cokolwiek zobaczyć, pobrała materiał do cytologi, pow że szyjka jest strasznie poszarpana no i trzeba czekać, bo planowana miesiączka powinna być na 10/05, kazała poczekać, jeżeli do pon 14/05 nie wystąpi miesiączka zrobić test.

Moja mama już wyobrażała sobie jak to będzie, że będzie babcią, że dziecko małe będzie w domu i w ogóle i nagle zaczęli się wszyscy o mnie troszczyć, skakać w okół mnie jak bym umierająca była czy nie wiem co

ale... nerwy były niesamowite i te emocje, nadszedł poniedziałek, okres się nie pojawił, wyjęłam test z torebki postąpiłam zgodnie z instrukcją i czekałam, te kilka sekund trwały dla mnie wieczność.

pierwsza myśl przed wykonaniem testu: będą dwie kreski, będę mamą


druga myśl po wykonaniu testu i wyjściu z łazienki: będzie jedna jak nic, trudno się mówi, następnym razem może się uda...


no i pojawiła się jedna kreska, jedna samotna, różowa kreseczka...

a do dziś, jak okresu nie było tak dalej nie ma ani żadnych znaków na niebie czy ziemi aby się zbliżał, i nie wiem co mam już robić...


a z wydarzeń przed testem,
~~~

on kupił mi dwie sukienki, aby było mi wygodnie, gdy będę już w ciąży, gdy brzuch będzie mi rósł z naszym dzieckiem, widziałam radość w Jego oczach, to że będzie ojcem, że zmieni się całe nasze życie,

obie kupione w C&A po 29,9




ale że nie jestem w ciąży będę mogła i tak spokojnie je nosić, bo do szczupłych nie należę, wystaje mi tu i ówdzie, więc zakryje co nie co :)


u zaprzyjaźnionej kobitki pod Stadionem Narodowym, gdzie kupuje buty, znów nabyłam 3 kolejne pary po bagatela 23zł


oraz torbę za 45zł, przewygodna taka jak mi się marzyła




~~~
dzięki Aniom amolko i alpahura1 upiekłam w niedzielę ciasto z rabarbarem, wyszło rewelacyjne, i zniknęło tak szybko jak się je zrobiło :)



  
~~~
moja psinka była dziś u fryzjera, wygląda jak szczeniaczek, ale widać, że zadowolona z tej wizyty 



~~~
tak w telegraficznym skrócie było by to tyle

a no i dziadek jest już w domu, stan zdrowia znacznie się poprawił, ale gorzej jest ze stanem psychicznym...

sobota, 7 kwietnia 2012

świątecznie

przygotowania do jutrzejszego świętowania pełną parą ale z pewnymi wydarzeniami.

rano wstałam jak gdyby nigdy nic tuż po 8, ale z okropnym bólem kolana, takim co uniemożliwia mi chodzenie, ale mam już kule w domu i daję radę.

celem na dziś były babeczki i muffinki




krzątając się po kuchni przywaliłam w futrynę drzwi, palec spuchł mi jak balon, zrobił się fioletowy, pierwsza myśl: złamany jak nic bo nie mogłam zgiąć, no i szybciutko do szpitala a tam się zaczęło, najpierw rejestracja, potem kolejka do lekarza, lekarz na to: no złamany jak nic, trzeba RTG szybciutko zrobić, poszłam na zdjęcie czekam 45 minut, a palec jak puchł tak puchł i kolorowy już był i zimny...
i znów do lekarza, ale przyjechała Pani co wieszała firanki i spadła z drabinki i obojczyk połamała, no i moja kolejka się wydłużyła, weszłam do lekarza, okazało się że Pani od RTG źle mi zdjęcie zrobiła i znów na RTG, mieli sami zdjęcie do lekarza dostarczyć, zginęło w drodze, więc jeszcze raz na zdjęcie, myślałam że nerwy mi zaraz puszczą i pojadę do domu, ale Pan doktor mnie wezwał, złamania nie ma, mocno stłuczony i wybity, gips nie potrzebny, ale przez kilka dni proszę go obserwować i we wt do swojego lekarza, a i lodem proszę przykładać i wreszcie pojechałam do domu.

palec jak fioletowy był tak jest dalej, mam usztywniony, i lodem przykładam i nawet paznokcie pomalowałam, nowym nabytkiem, Essence 93 c'est la vie!


~~~
wczoraj był fryzjer, bez większych rewelacji, mam teraz prostą grzywkę i lekko pocieniowane, a miałam chwilę by na krótko je ściąć, ale szkoda mi ponad roku zapuszczania


~~~
a że pensja wpłynęła przed świętami to zakupiłam sobie tunikę na jutrzejszy obiad u Jego rodziców 

~~~
zapomniałabym pochwalić się babką jaką wczoraj upichciłam z mamą


~~~
możemy zacząć świętowanie
~~~
kochane z okazji świąt życzę Wam zdrowych i spokojnych świąt przy rodzinny stole i mokrego poniedziałku :)



wtorek, 13 marca 2012

8 dni

dzieli nas od Pierwszego Dnia Wiosny :)




miałam post zrobić w niedzielę, ale była IKEA więc same rozumiecie...

zakupione:

- świeczki
- wazoniki
- podkładka pod myszkę
- sztućce







~~~~
zmiany, o których pisałam w poprzednim poście zaczynają się od planów, no a plany mamy dość rozległe

wspólne mieszkanie możemy już odhaczyć, następnie 
- remont mieszkania bądź znalezienie czegoś dla siebie, jeżeli remont to aranżacja kuchni i salonu
- pokój wyremontowany, ale dobudowanie garderoby,


krokiem, jaki następny podjęliśmy wspólnie jest odstawienie tabletek antykoncepcyjnych, którymi się faszerowałam, no i za jakiś czas, może powiększenie rodziny... 

~~~~

zaczęłam regularnie ćwiczyć, efekt już widoczny, mieszczę się w stare jeansy, których ponad 1,5 roku na tyłku nie miała, więc jestem z siebie dumna :)


~~~~

a na deser zapraszam, na bounty naszło mnie od tak :)

a w lodówce makrela w sosie pomidorowym...

~~~~

a na wieczór do poczytania



niedziela, 26 lutego 2012

weekend

weekend i po weekendzie, jutro ostatni dzień na L4 :(

sobotnie popołudnie spędziłam w kuchni, efektem jest murzynek, muffiny z żurawiną i białą czekoladą, muffiny z wiórkami kokosowymi i mleczną czekoladą

a oto efekt





dziś jestem po imieninach i padam,

miłego wieczoru :)