dziś Mikołajki, o mnie zapomniał w tym roku, widać byłam nie grzeczna, bo cały dzień czekał na mnie ból, łzy i krew...
paczka od Mikołajki nie dotarła, bo wiadomo poczta polska jest cudowna, ale sprawdziłam w internecie paczkę, którą ja wysłałam i wiem, że w skrzynce jest awizo a paczka czeka na odbiór :)
od mamy czekoladę i kalendarz na ścianę z psiakami (z gazety Mój pies)
a co do Ł. szkoda słów, było ścięcie...
no a w nocy...
kot mnie obudził, nudziło mu się i chciałam na dwór go wypuścić, to psy wstały i zaczęły go ganiać po mieszkaniu i jak go złapałam podrapał mnie straszliwie po rękach, na lewej wyglądam jak bym się cięła żyletką zaś na prawej dłoni mam 3 mega sznyty i pogryziony palec :( dziś musiałam założyc sweter z mega długimi rękawami a na drugiej ręce bandaż. ból niesamowity. nie wiem co mu odbiło, że tak sie zachował, dobrze ze szczepiony bo bym stracha miała :/
w pracy też nie było za przyjemnie, koleżanki dalej dają mi odczuwać, że jestem dodatkiem w ich dziale i nie wiadomo na jak długo.... i popłakałam się już dziś z tej bezsilności.
jeszcze mam tyle nauki, o policji, prokuraturze, CBŚ, BOR i cała reszta, mimo że mało ale daty ustaw muszę znać na pamięć i zadania, ehhh
chcę, by ten tydzień się juz skończył..
Gabrysia, jesteś kochana :*