Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane.
niedziela, 2 stycznia 2011
2 Stycznia || czyli wszytsko pod gókę
Nowy Rok powitałam w średnim humorze, tata za granicą, mama w smutnym nastroju, z sis jestem na stopie wojennej...
zrobiłam kolację, oglądaliśmy koncerty na Polsacie i TVP2, żadnych wielkich atrakcji nie było.
po północy wyszliśmy pooglądać fajerwerki
sobota upłynęła bardzo leniwie na oglądaniu tv, odwiedziliśmy znajomych,
naszły mnie też pewne refleksje dotyczące mojego życia w tym roku, bo wydarzy się trochę....
dziś wyrwałam się z domu, jestem u Ł., pójdziemy na łyżwy lub do kina.
ze zdrowiem niby lepiej, ale cudownie nie jest...
miłego niedzielnego popołudnia :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


To koniecznie daj znać wcześniej!
OdpowiedzUsuńgłowa do gory, ten rok bedzie na pewno cudowny :)
OdpowiedzUsuńdzięki!! my sobie powiedzieliśmy, że te rok musi być dobry. Chociaż już mam zaplanowaną prawie jedną nieciekaw sprawę:(
OdpowiedzUsuńja też przywitałam nowy rok przed tv ale wcale tego nie żałuję :) pojadłam, popiłam i poszłam spać :)
OdpowiedzUsuńmiłej niedzieli
U nas staw bardzo mocno zamarzniety a ja mam za male lyzwy...
OdpowiedzUsuńCo do spotkania wszytsko zalezy od tego keidy zaczne szkolenie w GUS-ie, po nudnych wykladach chcetnie sie rozerwe :)
Szczęśliwego Nowego ;)
OdpowiedzUsuńszczęścia w nowym roku :*
OdpowiedzUsuńEeeeee...nie może być aż tak źle, co???
OdpowiedzUsuńoj nie ma to jak tyłek gdzieś ruszyć, aż zazdroszczę tych łyżwy, u mnie najblizsze lodowisko jest 20 km a i chęci brak bo to w sumie nie koniec świata hehe;)
OdpowiedzUsuńkino było czy łyżwy?lepiej się czujesz juz?
OdpowiedzUsuńnoworoczny buziak :*
OdpowiedzUsuńU nas też Sylwester typowo domowy był, oj poszłabym sobie na łyżwy....
OdpowiedzUsuń