Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane.

BĘDZIEMY RODZICAMI

czwartek, 27 stycznia 2011

nie ma jak w domu

mieszkanie u L. nie trwalo dlugo, wolalam wrocic do domu, niz siedziec tam, czuc sie jak intruz no i nie jestesmy malzenstwem!!!

wiec jak to mowie, wszedzie dobrze ale w domu najlepeiej.

nigdy przenigdy nie pójdę z jego rodzina pod wspólny dach, never, mowy nie ma! to hard coro va szkoda jazdy

na jedna noc owszem, ale na dluzsza mete jest to niestety nie mozliwe.

cigle jakies awantury, pretensje, np o to ze godzina 21 a ja ide juz spac, hello ja wstaje w nd o 5 a wy spicie do poludnia no nie mogla kobicina zrozumiec...

ehhh o pobycie tam mozna by epoepje napisac albo i trylogie...

za to jestem w  domciu, w swoim 4 katach, we wlasnym łóżeczku, nie musze walczyć o pilota ani koldre ani ze on ma akurat ochote na sex a ja chce spac..

bedac w domu nadrobie foto zaleglosci :)

weekend spedzilam w szkole, do jednego egzaminu nie podeszlam z czytsego strachu :( baba hetera, jak ma humor zaliczy jak nie obleje....


ide poczytac co u Was :)

jutro ruszam do fryzjera :)

14 komentarzy:

  1. hehe nieliczni nie narzekają na wspólne mieszkanie z treściami/rodzicami, masakra!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ojjj to faktycznie lepiej, że wróciłas do domu! ja na mieszkanie z rodzicami M. nie mogłam narzekać, bo byli idealni względem mnie. i całe szczescie, bo wyprowadzić się od nich to nie byłaby prosta sprawa w atenach ;)
    mam bilet! lece do grecji w kwietniu!!!! :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. O cholera. A miało być tak fajnie...Co jest z tymi "teściami"????

    OdpowiedzUsuń
  4. wszędzie dobrze ale w domu najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a no widzisz, milosc nie zawsze jest jak karaina miodem plynaca :P a proba bycia ze soba 24 godziny dzielenie problemami zycia codziennego to zajebiste zmagania, czego doswiadcza wiele z nas miedzy innymi po slubie kiedy dwa rozne swiaty musza stac sie jednym nie zawsze takim jakiego bysmy chcieli. A tym bardziej kiedy do tego swiata na sile pchaja sie osoby trzecie :O
    Mam nadzieje ze nastepna proba bedzie bez towarzystwa :P Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tesciami nie jest latwo lepiej poczekac na wspolny maly kat ale wlasny, ja mieszkalam najpierw z A. w malenkim pokioku jak byl w delegacji i bylo super bo bylismy tylko my, a potem z tesciowa na ktora nie moge narzekac, swieta kobieta ale i tak nie m ma to jak mieszkac samemu bo robisz co chcesz i kiedy chcesz a z tesciami tak sie nie da

    OdpowiedzUsuń
  7. ojej to faktycznie :/ kiepska sprawa była...

    OdpowiedzUsuń
  8. o,jaaaaaaaaaaa......masakra jakaś!długo tam wytrzymałaś?
    ciekawa jestem,jaki masz pomysł na fryzure;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba zaczynam wychodzić z założenia takiego jak i Ty, wszędzie dobrze, z nawet najlepszym facetem, ale ... własne łóżko, prysznic, kubek herbaty, pilot, kołdra, pies etc etc ... :) Buźka i trzymaj się ciepło Maleństwo ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mi się wydaje,że w domu najlepiej:)
    Co planujesz zrobić z włosami??

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ jestem do tyłu z aktualnościami... rzadko tu bywam, dopiero co odnalazłam Twój blog :)
    Kurczę, o co tę kobietę obchodziło, o której idziesz spać... ja nie mogę... nie ma jak w domu ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Łojej, a ja myślałam,że on na swoim i dlatego się przeprowadziłaś!! A tak to się nie dziwię, ze uciekłaś;D

    OdpowiedzUsuń
  13. oj do tesciow,to nie bardzo...nawet gdyby mieli nie wiem jak wielka posesje-lepiej w swoim malym domku byc.:*

    OdpowiedzUsuń

pozostaw ślad po sobie :)
dziękuję :*