święta minęły spokojnie przed telewizorem, nadrobiłam serialowe zaległości "Przepis na życie",
mamie było przykro z powodu braku taty przy stole, choć wszystkie jesteśmy przyzwyczajone do tej sytuacji.
Tort był pyszny, posypały się prezenty, był szampan i śpiewanie sto lat :)
a teraz czas na wielką majówkę, jedziemy z Ł. w sobotę na ryby i wracamy w poniedziałek (jak pogoda dopisze)
jedziemy pod namiot, nie daleko od Warszawy, więc szaleństwa nie ma, ale wyrwę się stąd, odetchnę innym powietrzem :)
licencjat kończy się, ostatnie poprawki i jestem gotowa by się iść bronić :)
pozdrawiam gorąco :*


Na rybach byłam raz z dziadkiem i nigdy więcej!!! Padało, była jakaś 5 rano, a ja biedne dziecko musiałam siedzieć i gapić się w wodę...
OdpowiedzUsuńhehe faktycznie ryby to musi byc troche nudne zajęcie ;P i życze cudownej pogody, bo w namiocie zimno może byc :)
OdpowiedzUsuńdobrze,ze lic już skończony!
baw sie dobrze na majowce :)
Ja byłam raz i pewnie fatalnie trafiłam, a że miałam wtedy jakieś góra 5 lat, to trauma została:)
OdpowiedzUsuńPierścionki z H&M, były jeszcze niebieskie i brązowe.
OdpowiedzUsuńbawcie sie dobrze:)
OdpowiedzUsuńMagda, przepraszam, że pytam, bo nie jestem w temacie. Rodzice Twoi są po rozwodzie, w separacji? Skąd taka sytuacja? Przepraszam za tę śmiałość. A majówki życzę udanej:)
OdpowiedzUsuńPod namiot??? Kurczę, a nie jest jeszcze za zimno w nocy? :))) Ja by nie dała się wyciągnąć. :)
OdpowiedzUsuńjak było na rybkach?
OdpowiedzUsuńa kiedy obrona?
dawaj zakupy ostatnie!!!!i opowiadja,dlaczego taka szczęśliwa jesteś?jakieś wspaniałe wiadomosci?
OdpowiedzUsuńpozdrowionka!:*
OdpowiedzUsuńej noo napisalabys cos do nas :(
OdpowiedzUsuńMadzia,gdzie ty się podziewasz??
OdpowiedzUsuńhaaalo
OdpowiedzUsuńno i gdzie reaktywacja???
OdpowiedzUsuńhalo:)
OdpowiedzUsuń