ale cóż, wynik z krwi jutro wszystko wyjaśni, już po 8 rano lecę odebrać wyniki
~~~
w nocy z piątku na sobotę, a właściwie nad ranem w sobotę ruszamy nad morze, konkretniej do Łeby, trasa jaka nas czeka jest tragiczna
tu możecie zobaczyć co mnie czeka :(
pesymistycznie do tego podchodzę, nie mam w ogóle nastroju na żadną jazdę, na żadne wakacje, chce zaszyć się i wypłakać do woli... hormony rządzą mną jak chcą
~~~
walizka już spakowana, ale ciągle coś dokładam, odkładam, wiem tak zawsze jest, ale jak oglądam pogodę co mnie tam czeka, to brrrrrrrrr bo nie zapowiada się że będzie więcej niż 20'C chlip chlip chlip
~~
wiem marudzę, stękam, jestem nie do wytrzymania... ale biorę ze sobą notebooka siostry więc kontakt z Wami zawsze będzie :)
jest ta świadomość, że nie będę tam sama, zawsze będę mogła do Was napisać to od razu mi lepiej :)
~~~
następny wpis będzie albo z drogi do Łeby albo już z Łeby
pozdrawiam gorąco :*
